MARILLION – Script for a Jester’s Tear (1983)

Marillion - Script for a Jester´s Tears

Marillion z okresu 1982-88 zawsze będzie u mnie na szczycie muzycznej hierarchii. Wszystko, co usłyszałem później, zawsze znajdowało miejsce pod pierwszymi czterema albumami brytyjskiej formacji z Fishem na wokalu, z których debiutancki to istne arcydzieło i na pewno nie jestem w tych sądach odosobniony.

Co sprawiło, że stałem się fanem tego jednego z pierwszych (i do dziś najpopularniejszych) przedstawicieli rocka neoprogresywnego? Po pierwsze, wszechobecność tej muzyki w domu w okresie mojego dzieciństwa. Wokół winyli, kaset magnetofonowych, VHS-ów, a w późniejszych czasach również płyt kompaktowych kształtował się powoli mój muzyczny gust, który pozostał po dziś dzień. Po drugie, zawartość ilustracyjna owych longplayów, które projektował Mark Wilkinson. Aby w pełni docenić kunszt artysty, najlepiej zaopatrzyć się w winylowe wersje albumów z jego okładkami. Po trzecie, niesamowity głos Fisha, który radzi sobie zarówno z tekstami wymagającymi teatralnej interpretacji (Grendel), buntowniczego zaśpiewu (Fugazi) czy łagodnej demonstracji silnych uczuć do drugiej osoby (Kayleigh). Po czwarte, genialne solówki gitarowe Steve’a Rothery’ego, które idealnie współgrają z zaangażowanymi tekstami szkockiego wokalisty.

Debiut Marillion zaczyna się, niczym u Hitchcocka, od istnego trzęsienia ziemi – jednego z najlepszych utworów w karierze zespołu. Już pierwsze dźwięki Script for a Jester’s Tear uświadamiają nam, że obcujemy z czymś magicznym:

So here I am once more in the playground of the broken hearts

Wstęp utworu tytułowego jest znany wszystkim miłośnikom grupy. Klasyka gatunku. Ponad osiem i pół minuty mija przy tych melodiach niezauważenie. A i dalej jest niezgorzej – traktujący o zgubnym wpływie narkotyków He Knows You Know, najdłuższy i najbardziej progresywny w tym zestawieniu The Web z licznymi zmianami tempa, przyjazny w odbiorze Garden Party opowiadający o przyjęciach w wyższych sferach oraz mój ulubiony na płycie Chelsea Monday z genialną solówką Rothery’ego (zresztą wydobywające się z gitary Steve’a dźwięki w każdym utworze ściskają za serce). Wspominałem coś o Hitchcocku? Album do końca trzyma w napięciu, a kulminacją jest ostatni w zestawieniu Forgotten Sons – swoisty antywojenny protest-song, który wymaga od Fisha dużego zaangażowania (co zresztą słychać) w słowny przekaz tekstu utworu. Aby bardziej wczuć się w klimat debiutu Marillion polecam obejrzenie (i przesłuchanie) DVD Recital of the Script z zapisem londyńskich występów grupy z kwietnia 1983 roku, kiedy to wykonali wszystkie utwory znajdujące się na Script for a Jester’s Tear oraz kilka z wydanej wcześniej EP-ki.

Co do okładki, to chyba najlepsze dzieło Marka Wilkinsona, jakie widziałem. Jestem bardzo wrażliwy na ilustracje zdobiące albumy muzyczne, dlatego ten projekt od razu przykuł moją uwagę. Autor w porozumieniu z muzykami umieścił na nim mnóstwo symboli odnoszących się do twórczości grupy – trzymającego w ręce skrzypce błazna Jestera, który stał się centralną częścią okładek Marillion, tekst Yesterday Beatlesów w jego futerale, plakaty promujące maxi-single zespołu, porozrzucane zresztą na podłodze (obok płyt Pink Floyd i Billy Nelsona), laleczkę Punch widoczną w ekranie telewizora, kameleona, obraz Ofelii (wszystkie te postacie pojawią się w tekstach kolejnego longplaya Fugazi), a także pojedyncze wydania „Daily Mirror”, „Sounds” i „Kerrang!” na łóżku z poduszką w kształcie ludzkiej czaszki. Wszystko to ujęte w starym i skromnym mieszkaniu. Jest więc spójność, magia i nastrój. Można by rzec: album bez słabego punktu.

PS Inwestując w remaster Script for a Jester’s Tear z 1997 roku otrzymujemy dodatkowo drugą płytkę z siedmioma bonusami – dwiema wersjami Market Square Heroes (singla, który ukazał się jeszcze przed wydaniem pełnowymiarowego albumu), Three Boats Down from the Candy (ze znakomitą solówką Rothery’ego, co ważne – niewyciszoną), suitą Grendel (niestety, bez organowego fragmentu), Chelsea Monday i He Knows You Know (warto zapoznać się z wczesnymi demami tych utworów) oraz Charting the Single. W nowszym wydaniu znajduje się również 28-stronicowa książeczka ze wspomnieniami muzyków i tekstami utworów ułożonych według znanego tylko EMI klucza. Poza tym front okładki szpeci centymetrowa ramka obwieszczająca 24-bitową cyfrową remasteryzację albumu.

Na zachętę:

Marillion – Script for a Jester’s Tear (Live 1983)

 

  1. Script for a Jester’s Tear (8:43)
  2. He Knows You Know (5:23)
  3. The Web (8:52)
  4. Garden Party (7:20)
  5. Chelsea Monday (8:17)
  6. Forgotten Sons (8:23)

 

Fish – wokal

Steve Rothery – gitara

Mark Kelly – instrumenty klawiszowe

Pete Trewaves – bas

Mick Pointer – perkusja

 

© 2015 Frontier Theme