12.04.2013 – CLOSTERKELLER akustycznie – Poznań, Lizard King

Closterkeller

Jaka była najlepsza alternatywa spędzenia wolnego piątkowego wieczoru w Poznaniu? Nie wiem, ja w każdym razie wybrałem akustyczny koncert zespołu Closterkeller, który został zorganizowany w klubie Lizard King. Centrum Starego Rynku, za darmo, więc – czemu nie? Dla muzyków było to zapewne przetarcie przed dwoma kolejnymi, już biletowanymi, występami we Wrocławiu i Łodzi. Okazało się bowiem, że to ich pierwszy akustyczny koncert od 2006 roku, więc czuli pewną tremę przed zaprezentowaniem wybranym utworów ze swojej długiej kariery dla publiczności, która w ścisku obserwowała ten występ w małym klubie.

Closterkeller

Anja Orthodox i Mariusz Kumala skupieni na wykonywaniu swoich partii podczas drugiej części koncertu

Zaczęli tuż po godzinie 22 jedną z najbardziej znanych kompozycji – Czas komety. Ogólnie set-lista była przekrojowa. Usłyszeliśmy po trochu z prawie każdego krążka zespołu (zabrakło tylko przedstawicieli Purple i Blue). Sama Anja Orthodox zapowiedziała, że zagrają kilka utworów nigdy wcześniej nie prezentowanych oraz takich, których nikt nie wyobrażał sobie w takich wersjach. Warto odnotować, że oprócz frontmanki na scenie pojawili się: Mariusz Kumala (prywatnie mąż Anji – gitara akustyczna), Krzysztof Najman (druga gitara), Michał Rollinger (klawisze, trzecia gitara) oraz Gerard Klawe (instrumenty perkusyjne), a pod nią: syn i synowa – wierni fani legendy gotyckiego grania. Swojemu potomkowi wokalistka zadedykowała nawet Babeluu. Skład podczas występu często się mieszał, czasami grali w trójkę (Serce), czasami w piątkę (Nocarz), czasami na trzy gitary akustyczne (Na krawędzi), jedni schodzili ze sceny, inni właśnie na nią wchodzili, ale oczywiście główną uwagę przykuwała Anja, która nawet nie miała czasu, aby napić się trzymanego w ręku drinka (Ziemia obiecana). Można nie przepadać za jej konferansjerką, ale trzeba przyznać, że wokal ma potężny, chociaż lepiej to zweryfikować podczas prawdziwego elektrycznego koncertu, ponieważ do takich ten zespół jest stworzony. W pierwszej części muzycy zaprezentowali również dwa hity z „grafitowego” albumu: Na krawędzi oraz Fortepian, którego według zapowiedzi Anji nie grają na normalnych koncertach.

Przerwa pomiędzy dwoma setami trwała około godziny (wiadomo, w takim małym klubie łatwo się zgubić, a tym bardziej zebrać później w pełnym składzie na scenie). Anja zapowiedziała tę część koncertu jako żywszą i zawierającą więcej znanych utworów. Usłyszeliśmy więc Władzę (z wyjaśnieniem, o co chodzi w teledysku), Scarlett (najmocniejszy punkt wieczoru ze świetnym wokalem) czy W moim kraju, a także Patrząc jak toniesz (w „hiszpańskiej” wersji), Dwie połowy („najkochańszy” utwór Anji) oraz zagrane na bis Owoce wschodu (z dedykacją dla stojącego pod sceną „znawcy kobiecego uroku”). W międzyczasie „otrzymaliśmy” zaproszenie na letni festiwal w Węgorzewie, gdzie Closterkeller wystąpi m.in. obok grupy Tiamat, a także oficjalną deklarację o nagrywaniu nowej płyty i jesiennej trasie po Polsce.

 

© 2015 Frontier Theme