PETER PAN – Days (2007)

Days

Dzięki promocji firmy Mystic Production na niektóre pozycje muzyczne jej wydawnictwa udało mi się w okazjonalnej cenie zakupić od dawna niewidziany na sklepowych półkach album Days projektu Peter Pan. Założył go perkusista Wojtek Szadkowski – członek takich zespołów jak Collage czy Satellite, czyli czołówki polskiej muzyki z kręgu rocka progresywnego. Czy mamy zatem do czynienia z kontynuacją baśniowych brzmień z tych kanonicznych już albumów?

Nie do końca. Szadkowski zapowiadał, że na albumie Petera Pana znajdzie się zupełnie inna stylistyka niż ta, jaką do tej pory serwował swoim fanom. Zdecydowanie więcej miejsca jest tu na mocną gitarę, którą dzierży Radek Chwieralski. Jego solowe popisy na tej płycie wywołują ciarki na całym ciele. Drugim charakterystycznym instrumentem, którego obecność jest słyszalna przez cały czas jest oczywiście perkusja lidera. Styl Szadkowskiego słychać już w pierwszych sekundach otwierającego utworu We Are Invincible. Zdradza on, że cała płyta będzie bardzo energetyczna, okraszona gitarowymi popisami i specyficznym wokalem. W składzie znaleźli się również: znany z Satellite basista Jarosław Michalski, klawiszowiec Konrad Biliński (znakomicie operujący brzmieniem syntezatorów, jak i klasycznego pianina) oraz niejaki Peter. Napisałem niejaki, gdyż do dzisiaj nie wiem, kim jest ten facet i skąd tak naprawdę się wziął (we wkładce nie ma nawet jego zdjęcia). W prawie wszystkich recenzjach pojawia się jako irytujący, czasami fałszujący wokalista z teatralną manierą. Co kto lubi. Po kilkukrotnym przesłuchaniu Days można się przyzwyczaić, a nawet zacząć sobie wyobrażać, że nikt lepiej by tego nie zaśpiewał. Miłym dla ucha wytchnieniem jest spokojny Smiling In the Rain, którego końcowa część stanowi intro do instrumentalnego, równie wzruszającego, Flying Over Paradise, w którym prym wiedzie Chwieralski. Panowie do rockowej energii wracają w What I Need (najsłabszej kompozycji z całego zestawu) oraz w Living On Your Own z progresywną końcówką. Ciekawym utworem jest Island ze zmianami tempa i porywającymi zagrywkami gitarzysty. W Cold As Stone urzeka natomiast klimatyczne wejście oraz partia wokalna Petera, jakby żywcem zerżnięta z Eastwest grupy Pallas. Największe emocje wzbudza jednak utwór tytułowy. A to za sprawą solowych popisów Chwieralskiego. Po czymś takim, co zaprezentował ten gitarzysta w drugiej połowie Days, Joe Satriani powinien na kolanach błagać go, aby zabrał się z nim w trasę G3. Niestety, nie słychać ostatnio o jego nowych dokonaniach. Wcześniej współpracował z Analogiem, Hetmanem, a także był autorem aranżacji nowoczesnych wykonań klasyków Chopina, które znalazły się na płycie Rock Loves Chopin. Nie wiadomo również, co porabia Wojciech Szadkowski, którego ostatnim dokonaniem był album formacji (już piątej w jego biografii) Travellers wydany w 2011 roku. Oby szykowało się coś równie pomysłowego jak Peter Pan, który mimo kontrowersji jest godnym polecenia albumem.

PS Okładkę do albumu Days zaprojektował Jan Ternald, który ma na koncie współpracę m.in. z Kaipą i Satellite (Into the Night). Mam jednak wrażenie, że do tej grafiki niezbyt się przyłożył…

 
Na zachętę:

Peter Pan – Days

 

  1. We Are Invincible (2:57)
  2. I Am the One (4:32)
  3. Days (7:24)
  4. Smiling In the Rain (3:11)
  5. Flying Over Paradise (4:32)
  6. What I Need (4:17)
  7. Living On Your Own (3:43)
  8. Island (5:40)
  9. Cold As Stone (5:28)

 

Peter – wokal

Radek Chwieralski – gitary

Konrad Biliński – instrument klawiszowe

Jarek Michalski – bas

Wojtek Szadkowski – perkusja

 

© 2015 Frontier Theme