JETHRO TULL – Thick as a Brick (1972)

Thick as a brick

Po przeczytaniu „Minstrelów w galerii” Davida Reesa naszło mnie na posłuchanie kilku starszych krążków Jethro Tull. Zdania, co do mojego ulubionego albumu jednak nie zmieniłem. Nadal pozostaje nim wydany w 1972 roku Thick as a Brick.

W zasadzie powinienem napisać epickie „dzieło”, jedno z największych w rocku progresywnym. Ale nie do końca tak jest… Ian Anderson po latach przyznał, że płyta ta była żartem, puszczeniem oka do fanów i krytyków, którzy uznali poprzedni Aqualung za wybitny, progresywny concept-album. Okazało się to nieprawdą, gdyż lider zespołu nazwał go zwyczajną kupą dobrych piosenek. Jednak od czasu nagrania Thick as a Brick i powstałego rok później A Passion Play zespół zaszufladkowano, całkiem niesłusznie, jako grający rock progresywny i stawiano obok Yesów, Pink Floydów, Crimsonów czy Genesis. Nie zmienia to jednak faktu, że album ten jest rzeczywiście dziełem wybitnym. Mimo iż tworzony był jako dowcip, jest esencją wczesnego Jethro Tull. „Pythonowski” humor można zauważyć spoglądając na sama okładkę, która jest parodią lokalnej gazety „St. Cleve Chronicle & Linwell Advertiser” zawierającą ogłoszenia, nekrologi, horoskop, program TV, listy czytelników, krzyżówkę i przede wszystkim poemat niejakiego Geralda Bostocka – 8-letniego geniusza, który otrzymał za niego główną nagrodę w konkursie poetyckim. Oczywiście tekst dzieła napisał sam Anderson, a Gerald jest postacią fikcyjną, w co nie do końca wszyscy uwierzyli (przykładowo: EMI podpisali go jako współautora kompozycji na reedycji albumu). Poza tym muzycy podczas koncertów odgrywali różne dowcipne scenki, które miały uatrakcyjnić występ. Trasa, na której artyści wykonują jeden, rozciągający się przez sceniczne żarty do godziny, utwór, jest ryzykownym przedsięwzięciem, ale Jethro Tull poradził sobie z tym problemem o wiele lepiej niż Yes, który niedługo później przedstawiał swoje Tales from Topographic Oceans

W warstwie muzycznej dzieje się wiele. Wiadomo – prog-rock… Panowie potrafią przyłoić ciężkimi gitarami, by przejść do akustycznych zagrywek czy solówek na flecie. Młody i niepodrabialny głos Andersona również robi swoje i znakomicie nadaje się do opowiadania takich historii. Chociaż podzielony na dwie części utwór trwa prawie 44 minuty, słuchanie albumu wcale nie nuży. Misja stworzenia „matki wszystkich albumów koncepcyjnych” w pełni się udała.

PS W 2012 roku Ian Anderson postanowił nagrać kontynuację owego albumu i tak powstał Thick as a Brick 2: Whatever Happened to Gerald Bostock? W 40. rocznicę powstania pierwowzoru wyruszył w trasę koncertową prezentując obie części tego wybitnego dzieła. 24 sierpnia ubiegłego roku wystąpił również w Zabrzu, gdzie miałem okazję być i wraz z innymi wielbicielami Jethro Tull uczestniczyć w niezwykłym przedstawieniu rozegranym na deskach Domu Muzyki i Tańca.

 
Na zachętę:

Jethro Tull – Thick as a Brick (Live 1978)

 

1. Thick as a Brick (part I) (22:45)

2. Thick as a Brick (part II) (21:05)

 

Ian Anderson – wokal, flet, gitara akustyczna, skrzypce, trąbka, saksofon

Martin Barre – gitara elektryczna, lutnia

Barrie Barlow – perkusja, kotły

Jeffrey Hammond Hammond – wokal, bas

John Evans – pianino, organy

 

© 2015 Frontier Theme