KRUK – Before He’ll Kill You (2009)

Before He'll Kill You

Robią Kruki karierę, robią. Już niedługo wystąpią jako support przed Deep Purple (30.07) i Santaną (3.08). Muzycy są ciągle na fali, mimo że zespół przed kilkoma miesiącami opuścił charyzmatyczny wokalista – Tomasz Wiśniewski. To właśnie dzięki jego barwie głosu Kruk był często porównywany do Dio. Nie bez powodu oczywiście. Grupa ma na koncie trzy studyjne albumy (nie licząc coverów zagranych wspólnie z Grzegorzem Kupczykiem na płycie Memories z 2006 roku). Ostatni został wydany rok temu, ale warto przypomnieć sobie genialny debiut, dzięki któremu Kruk samodzielnie zaistniał na rynku muzycznym.

Wydawałoby się, że granie w stylu Deep Purple, Uriah Heep, Rainbow czy Whitesnake jest w dzisiejszych czasach niemodne oraz bardzo trudne ze względu na liczne marne podróbki owych zespołów. Jednak polski Kruk potrafił zaskoczyć miłośników hardrocka lat 70. powiewem świeżości, wykorzystując standardowe instrumentarium tamtych czasów (brawo za Hammonda). Po uszach uderza już pierwszym utworem na Before He’ll Kill You. Bez zbędnego intro pojawia się Lady Chameleon – dynamiczny otwieracz, w którym Wiśniewski daje z siebie wszystko, a świetną solówkę prezentuje pod koniec Piotr Brzychcy. Swoje pięć minut pozostali instrumentaliści mają w kolejnych numerach na albumie – Be a Dream (Krzysztof Walczyk) i The Guillotine (Piotr Wierzba). Jak każdy porządny zespół hardrockowy, również Kruk raczy słuchaczy przyjemną balladą – Reality (It’s a Foolish Cry) to jeden z moich ulubionych utworów na płycie. Brzychcy właśnie na nim zagrał najlepszą solówkę, niezbyt szybką, ale pełną uczuć. Nie ma jednak co popadać w melancholię. Przypomina o tym The Escape, który okazuje się energetycznym, aczkolwiek niezbyt przekonującym nagraniem. Lepsze wrażenie pozostawia po sobie najkrótszy Out of the Body. Z kolei w najdłuższym Dream Just a Dream muzycy ukazują swoje nieprzeciętne umiejętności. Usłyszymy tu świetne riffy, zgrabną gitarową solówkę w połowie utworu, o wokalu nie wspominając. Na koniec dwie perełki, w których swoje palce maczał grający na Hammondach i keyboardzie Walczyk. Zarówno w Paranormal Power Lasts i Before He’ll Kill You zaprezentował monumentalne wstępy, po których do roboty wkraczają jego koledzy. W pierwszym z nich słychać echa Black Sabbath, natomiast utwór tytułowy charakteryzuje się ciekawą dramaturgią i zmianami tempa.

Niby wszystko już kiedyś było, ale świetnie słucha się tego krążka. Współpraca Kupczyka odcisnęła piętno na stylu muzycznym zespołu, ale trzeba przyznać, że późniejsze albumy pokazują, że Kruk cały czas się rozwija i nie zamierza być cover bandem Uriah Heep lub Deep Purple.

PS Album został również w polskiej wersji językowej. Nie sądzę jednak, aby Zanim Cię zabiję sprzedawał się lepiej od angielskiego odpowiednika, ponieważ ewidentnie rodzime teksty nie sprawdzają się w tego typu muzyce, szczególnie, gdy słuchanie zaczniemy od Before He’ll Kill You.

 
Na zachętę:

Kruk – Paranormal Power Lasts (Live 2010)

 

  1. Lady Chameleon (4:15)
  2. Be a Dream (6:22)
  3. The Guillotine (5:44)
  4. Reality (It’s a Foolish Cry) (7:19)
  5. The Escape (5:29)
  6. Dream Just a Dream (8:35)
  7. Paranormal Power Lasts (6:17)
  8. Out of the Body (3:44)
  9. Before He’ll Kill You (7:54)

 

Tomasz Wiśniewski – wokal

Piotr Brzychcy – gitary

Krzysztof Walczyk – instrumenty klawiszowe

Piotr Wierzba – bas

Dariusz Nawara – perkusja

 

© 2015 Frontier Theme