RUSH – 2112 (1976)

2112

Chciałbym napisać, tak jak w poprzednim poście, że kolejna rockowa legenda przyjeżdża do Polski. Niestety, od prawie 40 lat Kanadyjczycy z Rush nie mogą dotrzeć do naszego kraju. Podczas ostatniej trasy „Clockwork Angels Tour” zespół wystąpił w Berlinie, ale chętnie ujrzałbym go w którejś z naszych nowych hal widowiskowo-sportowych. Nie sądzę, aby nie było chętnych na taki koncert – Deep Purple, Slayer czy Iron Maiden regularnie grają w Polsce, a Rush jakoś nikt nie jest chętny zaprosić.

Ci, których nie stać na zagraniczny koncert, muszą na razie raczyć się dźwiękami odtwarzanych z płyt/kaset/winyli. Dla niezaznajomionych z tematem: warto sięgnąć po wydany w 1976 roku album 2112, którego nazwa nawiązuje do tytułowej suity, a tekst do niej napisał Neil Peart zainspirowany nowelą „Anthem” Ayn Rand. Podzielona na 7 części kompozycja ukazuje Rush w najlepszej formie. 2112 to kwintesencja stylu tria – mamy tu kosmiczny syntezator (Overture), melodyjny i ekspresyjny wokal Geddy’ego Lee (The Temples of Syrinx, Presentation, Oracle: The Dream), akustyczne wstawki i emocjonalne solówki Alexa Lifesona (Discovery, Soliloquy) oraz hard-rockowe riffy tegoż pana w Grand Finale. Dwoma słowami – wizytówka zespołu.

Pozostałe 5 utworów, które wypełniają drugą stronę albumu to zdecydowanie krótsze propozycje (żaden z nich nie przekracza czterech minut), nie dorównujące pod względem muzycznym tytułowej kompozycji. Wśród nich wyróżnia się A Passage to Bangkok z azjatyckimi motywami, The Twilight Zone łączący spokojny refren z szybszymi zwrotkami i żywiołowy Something for Nothing z ciekawą solówką Lifesona. Lessons nie zapada raczej na długo w pamięci, a Tears to słodka ballada autorstwa Lee.

Członkowie zespołu Rush również uważają, że jest to jeden z najważniejszych albumów w ich karierze, a skrócona suita 2112 grana jest na koncertach po dziś dzień. Panowie organizatorzy z Polski, czas więc wziąć się za działanie, którego celem będzie niezwykłe widowisko, które prezentują swoim fanom trzej muzycy będący główną inspiracją dla wielu metalowych zespołów, takich jak Dream Theater czy Metallica.

Na zachętę:

Rush – 2112 (Live 1976)

 

  1. 2112 (20:33)
  2. A Passage to Bangkok (3:34)
  3. The Twilight Zone (3:17)
  4. Lessons (3:50)
  5. Tears (3:30)
  6. Something for Nothing (3:58)

 

Geddy Lee – wokal, bas

Alex Lifeson – gitary

Neil Peart – perkusja

 

1 Comment

  1. Płyta. Reeeeewelacja!

Comments are closed.

© 2015 Frontier Theme