PENDRAGON – The World (1991)

The World

The World można śmiało nazwać jedną z perełek art rocka. Zresztą, po którykolwiek album Pendragonu z lat 90. byśmy nie sięgnęli, każdy zachwyca od początku do końca. Ten jednak zapoczątkował również współpracę zespołu z grafikiem Simonem Williamsem, który wspaniale uchwycił na okładkach kolejnych albumów baśniowy klimat muzyki brytyjskiego zespołu.

Mimo że Pendragon funkcjonuje od 1978 roku (wtedy jeszcze pod nazwą Zeus Pendragon), to dopiero na swojej trzeciej, nagranej po 13 latach, płycie, ukazał swój niepowtarzalny styl, który charakteryzuje się niespiesznie rozwijającymi się kompozycjami z długimi solówkami gitarowymi Nicka Barretta oraz klawiszowymi pasażami Clive’a Nolana. Chwała należy się w szczególności temu pierwszemu, ponieważ Barrett oprócz rzeźbienia na gitarach, wziął na siebie odpowiedzialność głównego wokalisty. W obu rolach wypada znakomicie, ciągnąc cały czas swój zespół do przodu. Dzisiejszy Pendragon uległ jednak troszkę zmetalizowanemu progrockowi, a sam Barrett czasami rapuje swoje teksty, dlatego z przyjemnością wracam do wcześniejszych albumów, m.in. do The World, który stanowi pierwsze konkretne dzieło zespołu.

Podniosły na początku Back in the Spotlight przeradza się w dosyć skoczny utwór, w którym często słychać dźwięki gitary nawiązujące do gry Davida Gilmoura, ale to chyba nie jest żaden zarzut. Prawdziwą perłę znajdujemy jednak pod numerem drugim – The Voyager to już kanon art rocka. Pierwsze akustyczne dźwięki zawsze wywołują duży aplauz wśród publiczności na koncertach. Długi wstęp wprowadza nas w nastrój tajemniczej przygody tytułowego podróżnika, a kilkuminutowa solówka Barretta pod koniec utworu to istny miód na uszy. Warto usłyszeć tę kompozycję na żywo. Duże wrażenie robi również trzyczęściowa suita Queen of Hearts, która zaczyna się klawiszową zagrywką Nolana, by po chwili do głosu i strun mógł dojść Barrett, a później wszyscy panowie to przyspieszają, to zwalniają, wiadomo – przez te ponad 20 minut nie można się nudzić. Ostatnia część, The Last Waltz, to nawet idealny materiał na osobny singel. Trzeci krążek Pendragonu zamyka trochę przydługa, spokojna pieśń And We’ll Go Hunting Deer. W środku albumu pojawiają się także dwa krótsze utwory, z czego Shane jest tym słabszym, nie wnoszącym za dużo jakości do całości. Prayer rozwija się wolniej, ale gdy już wjedzie na właściwe tory, można się z nim zaprzyjaźnić.

Podsumowując, The World to początek wielkiej kariery zespołu, który wcześniej, choć był już znany, szukał jeszcze swojego stylu, do perfekcji rozwijając go na kolejnych płytach.

Na zachętę:

Pendragon – The Voyager (Live 2008)

 

  1. Back in the Spotlight (7:44)
  2. The Voyager (12:18)
  3. Shane (4:27)
  4. Prayer (5:22)
  5. Queen of Hearts (21:52)
  6. And We’ll Go Hunting Deer (7:16)

 

Nick Barrett – wokal, gitary

Clive Nolan – instrumenty klawiszowe

Fudge Smith – perkusja

Peter Gee – bas

 

© 2015 Frontier Theme