RAINBOW – Bent out of Shape (1983)

Rainbow - Bent out of Shape

Rok 1983. Rainbow od kilku lat nie jest już tym samym zespołem, co w połowie lat 70. Działa w nim trzeci z rzędu wokalista – Amerykanin Joe Lynn Turner, co wpłynęło oczywiście na styl grupy. Bent out of Shape jest jednak moim zdaniem najbardziej udaną płytą zespołu Blackmore’a nagraną po odejściu niezastąpionego Ronniego Jamesa Dio, nie licząc oczywiście znakomitego Stranger in Us All wydanego w 1995 roku.

Dla tych, którzy odkreślili grubą kreską dwa różne etapy działalności Rainbow, ten album powinien wydawać się dosyć przystępny. Zaczyna się od żywiołowego Stranded z ładnym refrenem bardzo dobrze zaśpiewanym przez Turnera (zresztą jego partie wokalne nie wzbudzają kontrowersji). Drugi w kolejności Can’t Let You Go z klimatycznym teledyskiem, to według mnie, jeden z najlepszych utworów Rainbow. Kapitalny wstęp organowy, znakomity śpiew i melodyjne solówki Blackmore’a nadają mu urok. Jest jednak jeden poważny minus tego utworu – zbyt szybko się kończy, a właściwie wycisza, kiedy słyszymy jeszcze Turnera. Zaraz jednak wracamy do szybszych rytmów za sprawą Fool for the Night – typowy, melodyjny Rainbow tamtych czasów. Bardziej zadziornie Turner próbuje śpiewać w Fire Dance – tu z kolei obok klasycznej gitarowej zagrywki Blackmore’a mamy również solówkę na syntezatorze, co urozmaica utwór. Mocny punkt płyty. Trochę wytchnienia przynosi instrumentalny Anybody There, gdzie gitara lidera zespołu wita się z organami Rosenthala. Wyszedł z tego ciekawy, klimatyczny, aczkolwiek krótki przerywnik. Desperate Heart z kolei spokojnie można puszczać na tanecznych imprezach. Nadaje się do tego również singlowy Street of Dreams, za którym akurat nie przepadam. Cóż, wychowany na Deep Purple i wczesnym Rainbow nie mogę się przekonać do niektórych pomysłów Blackmore’a (co jak co, mojego ulubionego gitarzysty). Zbyt słodki, wygładzony, słaby. Nie ratuje go nawet niezbyt wyszukana solówka gitarowa. Bardziej hardrockowo robi się w Drinking with the Devil, gdzie znów słyszymy ostrzejsze zagrywki i okrzyki Turnera. Drugi instrumentalny utwór na płycie to przearanżowany Walking in the Air Howarda Blake’a z filmu „The Snowman” (pod taką też nazwą, ale bez przedrostka znalazł się na albumie). Zbędny wypełniacz, który jednak zachęcił mnie do zapoznania się z oryginałem zaśpiewanym przez 13-letniego Petera Auty’ego – polecam! Na koniec najdłuższy na płycie, bo trwający 5:25 (ale tylko w zremasteryzowanej wersji CD) Make Your Move – utwór energiczny, chwytliwy, ale przypominający już kilka poprzednich.

Bent out of Shape to bardzo udana mieszanka popu, rocka, elementów klasycznych i instrumentalnych. Oczywiście w porównaniu do pierwszych wydawnictw zespołu należy obniżyć ocenę w dół, ale jeżeli już ktoś przywykł do amerykańskiej wersji Rainbow, nie powinien mieć problemów z odsłuchaniem tego albumu od początku do końca.

PS 28 sierpnia Blackmore zagości w Zabrzu, ale będzie prezentował muzykę zespołu Blackmore’s Night, który założył wraz z żoną Candice Night. Nie należy się zatem nastawiać na purpurowe i tęczowe klasyki, a jeżeli już, to usłyszymy je w akustycznych aranżacjach z Candice na wokalu.

 
Na zachętę:

Rainbow – Stranded (Live 1984)

 

  1. Stranded (4:27)
  2. Can’t Let You Go (4:19)
  3. Fool for the Night (4:03)
  4. Fire Dance (4:29)
  5. Anybody There (2:38)
  6. Desperate Heart (4:34)
  7. Street of Dreams (4:25)
  8. Drinking with the Devil (3:43)
  9. Snowman (4:32)
  10. Make Your Move (5:25)

 

Ritchie Blackmore – gitara elektryczna

Joe Lynn Turner – wokal

Roger Glover – bas, perkusja

David Rosenthal – instrumenty klawiszowe

Chuck Burgi – instrumenty perkusyjne

 

© 2015 Frontier Theme