QUIDAM – Quidam (1996)

Quidam

Eksplorując polską scenę progrockową należy wspomnieć o Quidam, który, moim zdaniem, jest w tej chwili w czołówce zespołów oferujących słuchaczom ten rodzaj dźwięków. Na debiutanckim albumie słychać inspiracje takimi zespołami, jak: Pink Floyd, Camel i Genesis, co jest świetną rekomendacją, aby zapoznać się z krążkiem wydanym w 1996 roku.

Wystarczy posłuchać Sanktuarium, żeby stwierdzić, że ta opinia nie jest na wyrost. Nie minę się również z prawdą, gdy uznam ten utwór za jeden z najlepszych w dotychczasowym dorobku zespołu z Inowrocławia. Do dziś jest włączany do koncertowej set-listy i ciepło przyjmowany przez fanów. Intrygujący wstęp i gitarowy pasaż, którego nie powstydziłby się sam Steve Hackett. Do tego wszystkiego dołącza charakterystyczny głos Emilii Derkowskiej – na początku spokojny, w refrenie bardziej zadziorny. Wokalistka wraz z Ewą Smarzyńską odpowiedzialna jest także za partie fletu na tym albumie. À propos Hacketta, a właściwie Genesis AD 1973, to warto zapoznać się z wersją Sanktuarium umieszczoną na koncertówce Live in Mexico’99, gdzie Maciej Meller zgrabnie przemycił melodię znaną z Firth of Fifth.

Ciekawie zaczyna się Głęboka rzeka, która ma swego rodzaju osobne intro, a później rozkręca się niczym znany utwór wczesnego Marillion. Z tym zespołem kojarzy się również partia gitarowa w Choćbym. Jest to zasługa gościnnego udziału Mirka Gila, gitarzysty Collage. Nocne widziadła to z kolei klimaty Asii. Derkowską wspomaga w tej kompozycji Kamila Kamińska i muszę przyznać, że partie wokalne są tutaj dużym plusem. W drugiej połowie utwór przybiera już nieco innego kształtu. Uszy słuchacza są pieszczone przez spokojną partię fletu i wokalizę Derkowskiej, która przypomina Clare Torry z The Great Gig in the Sky, aż do finału przywracającego początkową, żwawą melodię. W prawie dziesięciominutowe Niespełnienie wprowadza nas Clive Nolan. A nie, to przecież Zbigniew Florek i jego przestrzenne klawisze, które uzupełnia równie klimatyczna gitara Mellera. Wraz z zasiadającym za perkusją Rafałem Jermakowem produkują przez cztery minuty bajkowe dźwięki, aby w końcu dać dojść do głosu również basowi Radosława Scholla oraz damskim wokalom. Pod koniec słyszymy jeszcze echa Another Brick in the Wall, ale dzięki tym wszystkim inspiracjom wyszedł naprawdę znakomity utwór. Słuchacze, którzy wolą od czasu do czasu usłyszeć również prostsze formy, powinni posłuchać Bajkowego i Warkoczy. Ten pierwszy utwór nasycony jest folkowym klimatem, a drugi okazuje się najprzystępniejszy z całego zestawu na Quidam, gdzie znajduje się również krótka kompozycja instrumentalna, będąca tylko ciszą przed burzą. Mowa o Bijących sercach, które poprzedzają monumentalny Płonę. Jak na utwór o długości prawie kwadransa przystało, pojawia się w nim dużo zmian tempa. Mamy tutaj podobny zabieg co w Niespełnionym, czyli krótkie intro i artrockowa jazda. Dzieje się w nim tyle, że lepiej posłuchać go na własną rękę (a właściwie uszy). Po końcowych dźwiękach nie czujemy ani chwili znużenia, chociaż na odtwarzaczu widnieje informacja, że przebrnęliśmy przez ponad 60 minut debiutanckiego albumu polskiego zespołu!

Mimo iż wymieniłem tyle zespołów, których twórczość słychać w muzyce Quidam, to jednak ta mieszanka ma w sobie tyle uroku, że uważam ten album (obok debiutu Collage) za jeden z najlepszych zaśpiewanych w języku polskim. Kilka lat temu zaopatrzyłem się w dwupłytowe wydanie Quidam z okazji jego 10-lecia. Podstawowy materiał uzupełnia płyta Rzeka wspomnień, na której znalazły się niepublikowane wcześniej nagrania, wśród nich covery Genesis i Camel. Obecnie Quidam jest w trochę innym miejscu niż w 1996 roku, ale konsekwentnie wydaje kolejne albumy i jest aktywny koncertowo, dlatego warto wybrać się w przyszłości na któryś z występów tej niezwykłej grupy, co również mam w planach.

Na zachętę:

Quidam – Sanktuarium (Live 1999)

 

  1. Sanktuarium (8:58)
  2. Choćbym (7:06)
  3. Bajkowy (3:43)
  4. Głęboka rzeka (8:05)
  5. Nocne widziadła (7:22)
  6. Niespełnienie (9:46)
  7. Warkocze (4:08)
  8. Bijące serca (1:54)
  9. Płonę (14:10)

 

Emilia Derkowska – wokal, flet, wiolonczela

Maciej Meller – gitara

Zbigniew Florek – instrumenty klawiszowe

Rafał Jermakow – instrumenty perkusyjne

Radosław Scholl – bas

Ewa Smarzyńska – flet

+

Mirek Gil – gitara

Kamila Kamińska – wokal

Monika Margielewska – obój

 

© 2015 Frontier Theme