19.10.2014 – RENATA PRZEMYK – Warszawa, Stodoła

Renata Przemyk

Renata Przemyk w ostatnim czasie jest bardzo zapracowaną kobietą. Niedawno ukazała się jej nowa płyta, którą trzeba promować we wszelakich mediach oraz poprzez spotkania w Empikach. W dodatku artystka wciąż jest w trasie dając koncerty: ze swoim akustycznym trio, z repertuarem Rzeźby dnia oraz jubileuszowe, z okazji XXV-lecia twórczej pracy. Pierwszy z nich miałem okazję zobaczyć półtora roku temu w Mosinie, na drugi przyjdzie jeszcze czas, natomiast na ten trzeci czekałem z niecierpliwością, wiedząc, że można podczas niego usłyszeć przekrojowy repertuar uwzględniający najwcześniejsze kompozycje Renaty Przemyk.

Samo wejście na koncert okazało się prostsze niż planowałem (dziękuję, panie Aiston!), a obserwowanie występu z trzeciego rzędu krzeseł (!) czystą przyjemnością. Od pierwszych dźwięków wiedziałem, że będzie to wyjątkowy wieczór. Muzycy zaczęli bowiem od Yaho zna – pierwszego utworu (instrumentalnego) z debiutanckiego albumu. Po nim na scenie pojawiła się ubrana w czerwoną sukienkę Renata i wraz z zespołem wykonała Kochaj mnie jak wariat z tej samej płyty. Na szczęście utwory z lat 90. zostały trochę przearanżowane i brzmią obecnie znacznie lepiej. Zarówno dzięki dojrzałemu głosowi samej wokalistki, jak i umiejętnościom pozostałych muzyków. Świetnie bowiem w repertuar Renaty wkomponował się Kamil Błoniarz ze swoim akordeonem oraz Grzegorz Palka z gitarą elektryczną. Skład uzupełniają: Krzysztof Pająk grający na klawiszach, Sławomir Puka zasiadający za perkusją oraz dzierżący w dłoni gitarę basową Piotr Wojtanowski, który w pewnym momencie w duecie z Renatą wykonał O 7.05, za co zebrał zasłużone brawa. W tym miejscu wypada podkreślić, że za wszystkie aplauzy artystka dziękowała publiczności w liczbie mnogiej, wyrażając w ten sposób wdzięczność dla całej ekipy, z którą koncertuje.

Wspominałem o nowych aranżacjach niektórych utworów. Można było je usłyszeć m.in. w Zazdrosnej czy w Kochanej, przy której wszyscy wstali ze swoich siedzeń (!), aby potańczyć w rytm dyskotekowych (!) rytmów. Nie przeszkadzały one zupełnie w odbiorze znanych utworów artystki. Zresztą do Kota i Kłamiesz – piosenek, które również wybrzmiały tego wieczoru – można się przyzwyczaić. To wciąż jest stara (nie w sensie wieku rzecz jasna) znana Renata Przemyk. Repertuar opierał się jednak głównie na wczesnych utworach zawartych na albumach Ya Hozna, Tylko kobieta, Andergrant i Hormon. Stanowi zatem idealne uzupełnienie do akustycznego występu, który również warto zobaczyć. Każdy koncert tej charyzmatycznej artystki to ciekawy spektakl. Dużą rolę odgrywa oprawa sceniczna (na jubileuszowych występach są to okrągłe lampy), obuwniczy rytuał oraz kontakt z publicznością, dzięki czemu Renata mogła usłyszeć słowne dowody miłości jednego z fanów. Z kolei na uwagę, że należy wynieść krzesła (!) z sali, skromnie przyznała, że aż tylu to ona w domu nie potrzebuje.

Koncert rozpoczął się dwoma utworami z debiutu i tak również się zakończył. Na bis usłyszeliśmy bowiem ciekawą interpretację Makijażu twarzy (w duecie z akordeonistą) oraz nieśmiertelnej baby, którą zesłał Bóg. Po drugim wyjściu zza kulis na publiczność czekały już tylko kolejne podziękowania oraz informacja, że gitarzysta Grzegorz Palka obchodzi właśnie urodziny, które świętuje podczas jubileuszowego koncertu w Stodole. W tym momencie wypada życzyć kolejnych jubileuszy i znakomitych występów, takich jak ten w Warszawie.

I to nie smutne wcale, że tak będziemy tańczyć długie lata…

 

Znalezione w sieci:

Renata Przemyk – XX-lecie (making of)

 

© 2015 Frontier Theme