17.01.2015 – COLLAGE – Warszawa, Progresja / 18.01.2015 – COLLAGE – Warszawa, Studio im. Agnieszki Osieckiej

Collage

Nie spodziewałem się, że spędzę weekend wśród kolażowych dźwięków, uczestnicząc w dwóch koncertach tego zasłużonego dla polskiego rocka progresywnego zespołu. Tak właśnie jednak się stało – na koniec swojej reunionowej trasy Collage wystąpił ponownie w Progresji, która teraz znajduje się w innym miejscu na mapie Warszawy niż podczas pierwszego koncertu, a dzień później muzycy byli gośćmi trójkowego studia im. Agnieszki Osieckiej, gdzie zaprezentowali się przed kameralną, 150-osobową publicznością zasiadającą na krzesełkach.

Oba występy upamiętniały 20-lecie albumu Moonshine – prawdziwego rockowego arcydzieła, który przyniósł muzykom sławę na Zachodzie. Pierwotnie taka gratka miała odbyć się na festiwalu w Węgorzewie, jednakże z powodu jego odwołania jubileuszowy koncert również został przeniesiony. I bardzo dobrze. Tym bardziej, że w klubie można uświadczyć pełniejszego brzmienia, a zespół zdecydował się sfilmować i nagrać całe wydarzenie, dzięki czemu niedługo będzie można je nabyć w formie CD i DVD.

Collage

Piotr Witkowski, Krzysztof Palczewski (po prawej) i Karol Wróblewski (po lewej) | Fot. Monika Piotrowska

W kulminacyjnym momencie (czyli kilkanaście minut przed godziną 20) główna sala była wypełniona po brzegi. Nazwa Collage ciągle przyciąga kilka pokoleń oddanych fanów, którzy mogli pozdrowić zespół nagrywając swoje wypowiedzi przy specjalnym stoisku z kamerą. Zostaną one zapewne umieszczone w materiałach dodatkowych na DVD, warto więc było sprawić sobie i zespołowi miłą niespodziankę uwieczniając się tego dnia dla potomnych. Miłośników gadżetów ucieszyły specjalne jubileuszowe koszulki, a także plakat z rekonstrukcją słynnego obrazu Zdzisława Beksińskiego, zdobiącego okładkę Moonshine, wraz z autografami wszystkich członków obecnego Collage.

Jeżeli ktoś przyszedł do Progresji na 18:00, czyli w momencie otwarcia bram, musiał poświęcić jeszcze prawie dwie godziny w oczekiwaniu na pierwsze dźwięki rozpoczynające występ naszej perełki progresywnego rocka. Na szczęście czas umilały dochodzące z głośników utwory z repertuaru Dire Straits oraz napoje wyskokowe serwowane przy barze. Wyzwanie zapowiedzi zespołu podjął Piotr Stelmach, który został rozpoznany przez większą część publiczności dopiero po tym, jak się przedstawił. Wspominał o swoich spotkaniach z członkami Collage na przestrzeni ostatnich ponad 20 lat, a także o mentalnym patronie tego jubileuszu – Tomaszu Beksińskim. Sam był również zaskoczony tak wysoką frekwencją na koncercie polskiego zespołu.

Collage

Karol Wróblewski
Fot. Monika Piotrowska

Lekkie opóźnienie można było muzykom ostatecznie wybaczyć. Tym bardziej że jak już się rozkręcili, raczyli publiczność pejzażem dźwięków przez prawie trzy godziny. Chociaż koncert był podróżą w świat Moonshine (tak przynajmniej twierdził wokalista Karol Wróblewski), jego otwarcie nie było tak oczywiste. Zaczęło się bowiem od In Your Eyes, drugiego w kolejności utwory na albumie, a dopiero po nim wybrzmiał Heroes Cry. Nie było zatem odgrywania całego materiału utwór po utworze. Zespół do tego przedstawienia wykorzystał również dobrze znane kompozycje z Baśni (Ja i ty, Kołysanka, Baśnie, Jeszcze jeden dzień) oraz Safe (One of Their Kind, Safe, Eight Kisses).

Dało się zauważyć, że do występów w legendarnym zespole dojrzał już Wróblewski. Czuje się coraz pewniej wśród swoich starszych kolegów, aczkolwiek charyzmy na scenie nigdy mu nie brakowało. Nie bał się wchodzić w interakcję z fanami, a także oblewać ich wodą z plastikowej butelki. Mimo drobnych wpadek koncert naprawdę był bardzo udany, a radość z grania biła z każdego z muzyków. Najbardziej statyczny okazał się jak zawsze Krzysztof Palczewski, ale on akurat nie musi udawać Keitha Emersona za swoim zestawem klawiszy. Uwagę na sobie, oprócz Wróblewskiego, skupiał Mirek Gil zachwycając brzmieniem gitary wykorzystywanym często w solowych popisach, do których czasem dołączał się Piotr Witkowski ze swoim basem. Jeden z najlepszych perkusistów w naszym kraju – Wojciech Szadkowski również podszedł do całego przedsięwzięcia na luzie. Oprócz grania na bębnach zajmował się również konferansjerką, odbieraniem telefonów oraz podawaniem ręczników pozostałym członkom zespołu.

Mirek Gil - Collage

Mirek Gil | Fot. Monika Piotrowska

Nie ma się co rozpisywać, jak brzmiały poszczególne utwory. Dodam tylko, że muzycy na bis zagrali Living in the Moonlight (zapowiedziany przez Wróblewskiego jako nowy utwór), a także God z repertuaru Johna Lennona, w którym Gil podczas solówki musiał posłużyć się tym razem szklanką. Fani nie pozwalali grupie kończyć koncertu, dlatego na koniec po raz drugi usłyszeliśmy The Blues. Bardzo lubię ten utwór, ale znowu powtórzyła się sytuacja, kiedy na bis grany jest kawałek, który wybrzmiał już w podstawowej setliście. A można było przypomnieć jakiś zaginiony utwór, np. Nocy zamyślona, którego domagali się miłośnicy Collage zarówno na portalach społecznościowych, jak i podczas samego koncertu. Panowie, trzeba o tym pomyśleć przed kolejną trasą.

Warto jednak było poświęcić te pięć godzin w Progresji, aby przekonać się, że polska muzyka to nie tylko Kult, Perfect, Hey i Lady Pank. Że muzykowanie może przynieść tyle radości doświadczonym artystom. Że udział w takim przedsięwzięciu to dla wokalisty, który w czasie wydania albumu Moonshine miał 5 lat, prawdziwy zaszczyt. I w końcu, że dobra muzyka obroni się sama. Mają czego żałować Ci, którzy odpuścili i nie dotarli 17 stycznia do Progresji. Pozostaje jedynie dźwiękowy i filmowy zapis całego wydarzenia, który na pewno znajdzie się w mojej muzycznej kolekcji.

—————————————————————————————————————————

Koncert, który odbył się w niedzielę był o połowę krótszy, okazał się mniej chaotyczny ze względu na audycję w radiu, ale mimo kameralnego miejsca, jakim jest studio im. Agnieszki Osieckiej, emocje, jakie starali się przekazać muzycy ze sceny, były równie silne, jak dzień wcześniej. Życzę wszystkim zespołom takiego dystansu do siebie, żywiołowości i kontaktu z publicznością. Całość koncertu w dwóch częściach do obejrzenia tutaj:

Collage w radiowej Trójce

© 2015 Frontier Theme