14.05.2015 – King of Rock’n’Roll – II Memoriał Ronniego Jamesa Dio – Warszawa, Proxima

Memoriał Dio

W połowie maja w warszawskiej Proximie odbył się koncert „King of Rock ‘n’ Roll” – II Memoriał Ronniego Jamesa Dio. Impreza upamiętniająca twórczość i życie najlepszego wokalisty heavymetalowego stanowiła znakomitą okazję do wysłuchania najlepszych utworów śpiewanych przez Dio z repertuaru zespołów, w których występował (Elf, Dio, Rainbow, Black Sabbath, Heaven and Hell) oraz do spotkania się na jednej scenie kilkunastu muzyków, uznających go za swojego mentora.

Być może wcale nie przybyłbym tego wieczoru do klubu usytuowanego przy ulicy Żwirki i Wigury, gdyby nie organizator koncertu – zespół Scream Maker. Dzięki akcji, którą zainicjował za pomocą serwisu polakpotrafi.pl, można było niedawno dołożyć swoją „cegiełkę” do nagrywania, wyprodukowania i wydania nowego albumu. W zamian fani otrzymali niezwykłe prezenty, a jednym z nich była darmowa wejściówka na memoriał Dio. Za to należą się chłopakom duże podziękowania!

Jednakże nawet ci, którzy kupili bilet na koncert, absolutnie nie żałowali. Prawie 4 godziny muzyki Dio w wykonaniu muzyków, którzy wiedzą, co to ciężkie granie i znakomicie wpasowali się w koncepcję memoriału. Zaczął Scream Maker wraz z zaproszonym klawiszowcem Łukaszem Jakubowiczem. All the Fools Sail Away oraz The Mob Rules okazały się znakomitymi rozgrzewaczami. Po nich następowały już regularne roszady na scenie oraz w obrębie samego repertuaru. Pojawiali się na niej: znany z Night Mistress i Exlibris Krzysztof Sokołowski, który udanie zaśpiewał Kill the King, Egypt (The Chains Are On) oraz Long Live Rock ‘n’ Roll, Mateusz Grzmiel (Liberty Road z repertuaru grupy Elf i Children of the Sea), znany już w Polsce Alessandro Del Vecchio (Last in Line, Stargazer) oraz Grzegorz Kotyłło z Tipsy Train (Holy Diver, I). Z każdym utworem atmosfera się rozluźniała, widać było autentyczną radość w graniu i śpiewaniu każdego z muzyków, co oczywiście udzielało się również publiczności. Przyszedł moment, kiedy na scenę wyszedł duet z Kruka – Piotr Brzychcy i Roman Kańtoch, reprezentujący absolutną klasykę – Tarot Woman oraz Heaven and Hell, który jak zwykle bywa w wersji koncertowej nieco się wydłuża, dzięki czemu publiczność mogła również się wykazać śpiewając chóralnie wraz z wokalistą. Kańtoch wykonał jeszcze Rainbow in the Dark z debiutu Dio, a pierwszy set zamknął gospodarz imprezy serwując Self-Portrait oraz We Rock z gościnnym udziałem Szymona Dżumaka, którego długo nie można było wywołać na scenę, a gdy już wyszedł w większości partii wokalnych wyręczał go wokalista Scream Maker – Sebastian Stodolak. No cóż, życie rockandrollowca nie jest usłane różami…

Ronnie James Dio

16 maja minęło pięć lat od śmierci Ronniego Jamesa Dio.
Fot. fürschtua | flickr.com

Po dwóch godzinach ciągłych dźwięków z repertuaru Mistrza nastąpiła krótka przerwa, a po niej do gry włączył się Norbert „Smoła” Smoliński, który wraz ze swoim składem wykonał trzy ciężkie nagrania: Bible Black i Follow the Tears z repertuaru Heaven and Hell oraz I Black Sabbath (niespodziewanie drugi raz tego wieczoru). Dla równowagi główny konferansjer koncertu, Stodolak, zapowiedział występ Eleny Egorovej – wokalistki, która na co dzień wykonuje klasyczny repertuar. Pytanie tylko: do którego utworu pasuje tak anielski głos? Po kilku strzałach ze strony publiczności w końcu ktoś trafił – Rainbow Eyes. Znakomita interpretacja uświetniona partią fletu poprzecznego w wykonaniu Joanny Jakubowicz (zbieżność nazwisk nieprzypadkowa) została nagrodzona burzą braw od przybyłych do Proximy fanów Dio. Zderzenie się różnych światów ciąg dalszy. Na scenę wychodzi gość, którego „twarz brzmi znajomo”. Chodzi o Grzegorza Wilka, który występuje w programie „Jaka to melodia?”, a także jako solista w zespole Piotra Rubika. Paradoksalnie, te dwa występy były jednymi z najmocniejszych punktów memoriału. Wilk wykonał balladę Temple of the King oraz, jakżeby inaczej, Run with the Wolf, przekonując do siebie heavymetalową publiczność. Swój wkład w niesamowitą atmosferę podczas koncertu mieli również dwaj wokaliści Turbo – obecny, Tomasz Struszczyk (Between Two Hearts, Don’t Talk to Strangers, Letters from Earth) oraz były – Grzegorz Kupczyk (Die Young, Man on the Silver Mountain), którego występ (wspólnie z Brzychcym) był ostatnim akcentem tego wieczoru. W międzyczasie jeszcze raz pojawił się Alessandro Del Vecchio i ku uciesze fanów zaprezentował Catch the Rainbow, Shame on the Night oraz Sixteenth Century Greensleeves. Warto również wspomnieć o młodym gitarzyście – Dawidze Pięcie, który bez kompleksów wspomógł gości w kilku fragmentach odważną grą na swoim instrumencie.

Przed północą na scenę wyszli wszyscy zamieszani w drugą edycję memoriału muzycy i z kartek starali się jak najlepiej zaśpiewać Stars – utwór charytatywnego projektu Hear ‘n Aid. Wyszło trochę spontanicznie i chaotycznie, ale nie to, na finał całego koncertu, było najważniejsze. Ważna była dobra zabawa, pamięć o Dio oraz promocja dobrej muzyki. Stodolak słusznie zauważył, że ma szacunek do publiczności, że nie wybrała się w tym czasie na koncert Figo Fagot (jeżeli takowy w ogóle gdzieś się odbywał), ale mimo iż nie wypełniła całej sali uświetniła swoją obecnością warszawską Proximę, aby oddać hołd heavymetalowej muzyce, jaką bez wątpienia reprezentował Ronnie James Dio.

Znalezione w sieci:

Scream Maker, Grzegorz Kupczyk, Piotr Brzychcy – Die Young

 

Fot. wpisu: Cat Branchman | flickr.com

 

© 2015 Frontier Theme