CAMEL – Stationary Traveller (1984)

Camel - Stationary Traveller

Lata 80. to specyficzny okres dla rocka progresywnego. Z jednej strony powstawały nowe zespoły, którym zawdzięczamy przedrostek neo- w nazwie gatunku (Marillion, Pendragon, IQ, Pallas), z drugiej jednak czołowi przedstawiciel nagrywali jedne z najsłabszych albumów w swoim dorobku (Genesis, Yes, Jethro Tull). Z tego grona wyłamał się Camel. Paradoksalnie, upraszczając swoje kompozycje, Brytyjczycy w 1984 roku ukazali światu znakomitą płytę, która, moim zdaniem, plasuje się w pierwszej trójce najlepszych dokonań zespołu.

Stationary Traveller, bo o niej mowa zyskała również dużą popularność w Polsce. Na pewno miała na to wpływ promocja tego krążka w radiu przez ś.p. Tomasza Beksińskiego, ale również klimat, jaki tworzyła – opowiadała o jednostkach żyjących w podzielonym Berlinie. Tytuły utworów (Refugee, Vopos) również nie pozostawiają złudzeń, co do konceptu albumu.

 

Up to the rooftop, out in the rain

And I’m looking out over West Berlin

Feeling freer now than I’ve ever been

When the sun sets over West Berlin

I’ll be leaving, I can’t come back again

 

To z kolei fragment utworu West Berlin opowiadający o ucieczce z jednej części miasta do drugiej. Zresztą nie tylko Camel inspirował się w swojej twórczości tym niezwykłym miejscem. Dość powiedzieć, że gdyby nie Berlin i jego historia nie usłyszelibyśmy wielu znakomitych albumów, jak chociażby: The Wall Pink Floyd, Achtung Baby U2, Low, Heroes oraz Lodger Davida Bowiego, Berlin Lou Reeda czy The Idiot i Lust for Life Iggy’ego Popa. Warstwa tekstowa nie stanowi więc na Stationary Traveller sielanki. To raczej opowieść o ucieczce, znalezieniu bezpiecznego miejsca oraz miłości bez długich pożegnań.

A co z warstwą muzyczną? Duży wpływ na brzmienie ma tutaj Ton Scherpenzeel znany z występów z holenderskiej grupy Kayak, dla którego był to debiut w Camel. Ale za to jaki! Jednakże otwierające płytę brzmienie syntezatora w Pressure Points należy do Haydna Bendalla. Znakomicie uzupełniając się z dźwiękami gitary Andy’ego Latimera idealnie wprowadzają w klimat albumu. Większość z utworów ze Stationary Traveller mogłaby się jednak znaleźć na listach przebojów. Refugee, Cloak and Dagger Man czy West Berlin spokojnie można puszczać na ambitnych potańcówkach. Bardziej nastrojowo robi się w Fingertips, w którym gościnnie wystąpił Mel Collins i uraczył go piękną solówką na saksofonie. Równie urzekające są trzy ostatnie kompozycje – Missing (znów z udziałem Bendalla), After Words (solowa miniaturka Scherpenzeela) oraz Long Goodbyes (z wokalem ś.p. Chrisa Rainbowa), który jest wybornym zakończeniem dziesiątego studyjnego albumu Camel.

Można powiedzieć, że to wszystko, ale w środku jest jeszcze TEN UTWÓR. Chodzi oczywiście o Stationary Traveller, który jest jedną z najlepszych kompozycji Latimera. On sam mówi o nim, że niechętnie wykonuje go na koncertach, ponieważ nie chce się w trakcie rozpłakać z powodu jego emocjonalności. Cóż, nie będę polemizował, mam podobne odczucia…

PS Na wydawnictwie z 2004 roku (Camel Productions) panowie trochę namieszali z kolejnością utworu i na początek wrzucili In the Arms of Waltzing Frauleins, a Pressure Points umieścili jako bonus na końcu albumu. Czy takie posunięcie miało sens, nie wiadomo. Wszakże ja nie mam z tym problemu, ponieważ w mojej kolekcji znajduje się akurat oryginał od Decci.

 

Na zachętę:

Camel – Stationary Traveller (Live 1984)

 

  1. Pressure Points (2:12)
  2. Refugee (3:49)
  3. Vopos (5:34)
  4. Cloak and Dagger Man (3:57)
  5. Stationary Traveller (5:36)
  6. West Berlin (5:12)
  7. Fingertips (4:31)
  8. Missing (4:24)
  9. After Words (2:03)
  10. Long Goodbyes (5:14)

 

Andy Latimer – wokal, gitara, bas, flet, pianino

Tom Scherpenzeel – instrumenty klawiszowe

Paul Burgess – instrumenty perkusyjne

David Paton – bas

Chris Rainbow – wokal

+

Mel Collins – saksofon

Haydn Bendall – syntezator

 

3 komentarze

  1. Nie rozumieć dlaczego Pressure Points jest na końcu remastera – to nie znać historii płyty:
    Latimer, po ty jak wytwórnia nie zaakcetowała „Arms of Waltzing Frauleins” jako utworu otwierającego płytę odreagował i nagrał w niespełna godzinę Pressure Points (nomen omen) – stąd Arms of Waltzing Frauleins otwiera płytę bonusową, bo tak miało być w oryginale – Pressure Points jest jakoby dodatkiem/ uzupełnieniem

  2. Bartłomiej Wójcik

    Dziękuję za uzupełnienie recenzji 🙂

  3. Mam pytanie odnośnie tej płyty. Wyczytałem gdzieś w sieci, że np. album Pressure Points był w czasach PRL zakazany przez cenzurę. Jeśli tak to na 100% przez utwory ze Stationary Traveller. Próbowałem to zweryfikować pisząc do radiowej Trójki, niestety nie otrzymałem odpowiedzi. Można to też sprawdzić w Archiwum Akt Nowych w Warszawie, niestety taka przyjemność kosztuje około 400zł. Może autor coś wie na ten temat?

Comments are closed.

© 2015 Frontier Theme