EUROPE – War of Kings (2015)

Europe - War Of Kings - Front

Krzywa, na której podróżują muzycy Europe od czasu reaktywacji wznosi się coraz wyżej. Skandynawowie wydali w tym roku kolejny znakomity album. O ile pierwsze płyty przynosiły ówczesnego ducha lat 80., o tyle na War of Kings słyszymy muzyczną wycieczkę w rejony lat… 70.

Wystarczy posłuchać California 405 z hammondowym wstępem Mica Michaeliego lub Second Day z wpadającym w ucho refrenem. Zresztą takich utworów jest tu cały album. Dla miłośników szybszego grania muzycy sprezentowali Hole In My Pocket oraz Light Me Up, a dla fanów pościelówek – Angels  (With Broken Hearts). Reszta to hardrockowe strzały. Niektóre, można by nawet rzec – heavymetalowe. John Norum po raz kolejny daje o sobie znać ciężkimi riffami. Przywołują one echa Black Sabbath, ale w połączeniu z melodyjnością i nienagannym wokalem Joeya Tempesta wszystkiego słucha się bardzo przyjemnie. Utwór tytułowy, który został umieszczony na początku wiele wyjaśnia, jak dziś gra Europe. Świetną pracę na War of Kings wykonał również grający na perkusji Ian Haugland, którego urozmaicone partie absolutnie nie polegają na nieprzeszkadzaniu. Słychać to dobitnie w Nothin’ To Ya, gdzie dodatkowo towarzyszy mu stary dobry Hammond. Użycie tego instrumentu podczas nagrywania War of Kings było strzałem w dziesiątkę. Zamiast plastikowego brzmienia, który był domeną utworów tworzonych trzy dekady temu, teraz Michaeli wykorzystuje klawisze niezwykle subtelnie. Bez tych partii nowy album Europe na pewno byłby znacznie uboższy (warto również wspomnieć o orientalizmach w Rainbow Bridge). Tak jak bez gitary Noruma, której solówki słyszalne są w każdym utworze, nawet w trzyminutowym Days of Rock’n’Roll, znakomicie nadającym się do tańca.

Jedynym spokojniejszym utworem jest wspomniany Angels (With Broken Hearts), który przywodzi na myśl When a Blind Man Cries Deep Purple. Reszta to typowe hardrockowe klasyki. Panowie Skandynawowie nagrali płytę niezwykle dojrzałą i równą, a co najważniejsze 3 listopada przyjadą do Warszawy, aby zaprezentować z niej większość utworów, a także przypomnieć klasyki z przeszłości.

PS Na specjalnym digipackowym wydaniu War of Kings znajdziemy dodatkowo instrumentalny utwór  Vasastan, gdzie główną rolę odgrywa gitara Noruma. Warto.

 

Na zachętę:

Oficjalny teledysk do War of Kings

 

  1. War of Kings (4:36)
  2. Hole In My Pocket (3:42)
  3. Second Day (5:23)
  4. Praise You (4:34)
  5. Nothin’ To Ya (3:54)
  6. California 405 (4:31)
  7. Days of Rock’n’Roll (3:05)
  8. Children of the Mind (4:31)
  9. Rainbow Bridge (3:16)
  10. Angels (With Broken Hearts) (5:19)
  11. Light Me Up (6:10)

 

Joey Tempest – wokal

John Norum – gitara

John Levén – bas

Mic Michaeli – instrumenty klawiszowe

Ian Haugland – instrumenty perkusyjne

 

1 Comment

  1. Pozytywna w wydźwieku recenzja jest, niestety, trochę niedopracowana. Pominięto całkowicie ważną rolę basisty Johna Levéna. Zdjęcia z sesji nagraniowej zdradzają, jak dużą rolę producentów wykonawczych całego materiału gra trio Tempest-Levén-Michaeli. Te ciężkie riffy, to po raz kolejny (por. BoB np. Riches to Rags, Demon Head) właśnie zasługa kompozycji (1,2) i współkompozycji (5,11) Johna Levéna. Jest i wirtuozowska gra basu (2,5) oraz nowatorstwo w Children of the Mind, gdzie w solówce staje się nagle głównym instrumentem grającym oryginalnym staccato. Z innych smaczków: niespodzianką jest bardzo silny kontrast i zastosowanie subtelnego fletu(!) w drugim moście Nothin’ To Ya, gdzie Levén zmuszony jest w tym momencie zrezygnować z kostki i grać palcami. Co do bębnów Hauglanda, to są one zawsze perfekcyjne, lecz tylko na trzech albumach odpowiednio dobrze nagrane (Europe, Secret Society i właśnie tu, na WoK). Zresztą na WoK błyszczy cały kwintet, bo to jest po prostu doskonały materiał i jakość nagrania, które nareszcie oddaje sprawiedliwość niebywale wysokiemu poziomowi wykonania. Dla mnie osobiście najlepsza płyta poreunijna, najlepiej zagrana i dopracowana. Natomiast odpowiedź na pytanie, jak ważny jest Levén dla albumu WoK, a WoK dla Levéna, dociekliwy słuchacz odnajdzie w klamrze spinającej początek i koniec digipaku. Przyjemnych poszukiwań!

Comments are closed.

© 2015 Frontier Theme