15.10.2017 – PROCOL HARUM – Katowice, Spodek

Procol Harum

Kolejny występ „muzycznych dinozaurów” za mną. Tym razem na dwa koncerty do Polski przyjechała grupa Procol Harum, aby zaprezentować część utworów z najnowszego wydawnictwa Novum. To jest kluczowa informacja. Zespół nie odcina kuponów od sławy, tylko nagrywa nowy materiał i rusza w trasę, aby zagorzali fani rocka mieli niewątpliwą przyjemność jeszcze raz ujrzeć w akcji 72-letniego lidera Procol Harum – Gary’ego Brookera – i jego zespół.

Dla Brytyjczyków rzeszowski organizator koncertów edma.art przygotował obiekty w Szczecinie (Azoty Arena) i Katowicach (Spodek). Ja wybrałem drugi termin, tym bardziej, że mogłem skorzystać z gościnności mojego znajomego, który również skusił się na obejrzenie tego spektaklu. Miałem trochę obawy, że Spodek będzie w połowie świecił pustkami, ponieważ bilety na koncert znaleźć można było na Grouponie, a w dodatku na tydzień przed występami pojawiły się w obiegu z małą zniżką. Na szczęście nie było tak źle, a płyta, na której ustawiono rzędy krzesełek, zapełniła się miłośnikami muzyki z kilku pokoleń.

Przed koncertem...

Przed koncertem…

Novum to dwunasty studyjny album Procol Harum. Okładka nawiązuje do debiutanckiego krążka z 1967 roku, na którym pojawił się nieśmiertelny A Whiter Shade of Pale, świętujący właśnie 50-lecie. Gary Brooker przyznał w jednym z wywiadów, że ta kompozycja, która powstała w prosty sposób – po wysłuchaniu w telewizji fragmentu motywu z Bacha – usunęła w cień wiele innych, równie dobrych utworów. Nie sposób nie zgodzić się z liderem zespołu, ale jeżeli ktoś jest fanem Procol Harum, ceni go również za takie kompozycje, jak: Pandora’s Box, A Salty Dog, Grand Hotel, Homburg, Shine on Brightly czy Conquistador. Każda z nich wybrzmiała tego wieczoru w Spodku i została nagrodzona gromkimi oklaskami. Zespół wyszedł z prostego założenia – wykonał siedem utworów z Novum, przeplatając je klasykami z wcześniejszych albumów, aczkolwiek w porównaniu z włoską setlistą (tydzień wcześniej) zabrakło Man with a Mission, As Strong as Samson czy Fire (Which Burnt Brightly).

Koncert zaczął się od I Told on You, który otwiera najnowszy album Procol Harum. Skoczny numer ze zgrabnym gitarowym riffem i solówką Geoffa Whitehorna, który od 26 lat występuje z zespołem, rozruszał publiczność. Moją uwagę zwróciła również znakomita forma wokalna Brookera, który kilkukrotnie dziękował w języku polskim za owacje po utworach. Widać, że potrafi nie tylko śpiewać, grać na pianinie, ale również czasem pożartować. Mocnym fragmentem koncertu był „Procol’s Blues”, czyli Whaling Stories z płyty Home, będący potwierdzeniem bardzo dużych umiejętności Whitehorna. Z nowych utworów znakomicie wypadł Can’t Say That, który w pewnym momencie zmienił się w archiwalną kompozycję Pink Floyd, a także The Only One – wokalny popis Brookera.

...i po wykonaniu A Whiter Shade of Pale.

…i po wykonaniu A Whiter Shade of Pale.

Po jego wykonaniu panowie grzecznie podziękowali, ukłonili się, ale nie zamierzali schodzić ze sceny. Na bis zostawili bowiem wisienkę (lub truskawkę, jak kto woli) na torcie, czyli wspomniany A Whiter Shade of Pale. Niby utwór znany, ograny, coverowany na milion sposobów, ale usłyszany na żywo powoduje autentyczne ciarki. Motyw z Bacha zagrany na Hammondzie w tej kompozycji wywołuje niesamowite emocje. Tym bardziej, że w zespole znajduje się dwóch klawiszowców – obok lidera zespołu na organach udziela się Josh Phillips, znany ze współpracy m.in. z Erikiem Claptonem, Paulem McCartneyem, Ronanem Keatingiem czy Midge’em Ure’em. Podczas bisu publiczność, rzecz jasna, nie mogła usiedzieć na miejscu i ruszyła tłumnie pod scenę, aby zarejestrować ten ponadczasowy utwór w pamięciach swoich telefonów (tutaj muszę dodać, że wcześniej, podczas próby zrobienia choćby zdjęcia przez kogoś z siedzących, do akcji wkraczała ochrona, uprzejmie informując o zakazie).

Materialna pamiątka okołokoncertowa.

Materialna pamiątka okołokoncertowa.

Tak oto katowicki koncert Procol Harum dobiegł końca. Panowie wykonali 15 utworów w ok. 1,5 godziny, ale Brooker zapowiedział, że niedługo wrócą do Polski. Ciekawe tylko z jakiej okazji? Być może zaproszą ich organizatorzy festiwalu w Dolinie Charlotty – tam na pewno byliby wdzięcznym uczestnikiem.

PS Przed gwiazdą wieczoru, która rozpoczęła swój występ o godzinie 19, na scenie pojawiły się dwa rodzime zespoły: powstały w 2011 roku Walfad oraz legendarna formacja RSC. Oba dały podobno krótkie kilkunastominutowe sety, ale nie dane mi było ich zobaczyć, gdyż w Spodku zjawiłem się niedługo przed rozpoczęciem koncertu Procol Harum.

Znalezione w sieci:

Procol Harum – Grand Hotel (Live Katowice 2017)

 

© 2015 Frontier Theme