6.11.2017 – QUEEN + ADAM LAMBERT – Łódź, Atlas Arena

Dinozaury rocka na żywo – ciąg dalszy. Tym razem wybór padł na zespół Queen, a właściwie połowę jego oryginalnego składu, uzupełnioną o amerykańskiego wokalistę Adama Lamberta oraz trzech dodatkowych muzyków, którzy zdecydowali się towarzyszyć legendom podczas trasy koncertowej. Podczas czwartego z kolei występu na europejskim tournée nie zabrakło największych przebojów, jak również samego Freddiego Mercury’ego.

Obecność w składzie Adama Lamberta budzi różne emocje. Bez niego jednak trudno byłoby o najnowsze trasy koncertowe zespołu. Sam wokalista przyznaje zresztą, że nie jest Mercurym i nawet nie stara się go naśladować. Wykonywane przez niego klasyczne kompozycje są rodzajem hołdu dla muzyka, który zmarł w listopadzie 1991 roku. Dzięki temu spektakl, jakim jest koncert Queen + Adam Lambert należy przyjmować na zupełnym luzie. Tym bardzie że, jak wspomniałem, jest to niesamowite show, z tonami sprzętu, laserami, efektami pirotechnicznymi oraz osobną sceną w kształcie gitary, która podróżuje po całym świecie.

Chwilę przed koncertem…

Już na samym początku, dzięki ogromnej animacji, publiczność mogła zapoznać się z Frankiem – robotem znanym z okładki albumu News of the World – który zrobił na wszystkich ogromne wrażenie. Koncert rozpoczął się przy dźwiękach pierwszej kompozycji z tej płyty – We Will Rock You, która była jedynie krótką zajawką przed Hammer to Fall. Wbrew pozorom utworów z News of the World goście nie zaprezentowali więcej niż z innych albumów. W dalszej części koncertu pojawił się jedynie Get Down, Make Love. Queen wykonuje także na bis pewną znaną stadionową pieśń z tego albumu na koniec każdego występu. Sam Frank pojawił się jeszcze w trakcie Killer Queen – Lambert zaśpiewał ten utwór, siedząc na jego głowie, która wysunęła się nagle spod sceny. W tym fragmencie poznaliśmy sceniczną osobowość amerykańskiego wokalisty. Po zakończeniu utworu uciął sobie dialog z fanami (dziękując za wspaniałe przyjęcie i apelując o wspólne celebrowanie muzyki Queen), wykonał Don’t Stop Me Now, a następnie, przy akompaniamencie dzwonków, wsiadł na trójkołowy rower ze statywem, aby zaśpiewać Bicycle Race. Wszystko w fioletowym stroju, który poszedł później w odstawkę, ustępując czarnej skórze. Fani Queen sceptycznie nastawieni do Lamberta powinni wysłuchać Who Wants To Live Forever, który ukazuje niesamowitą barwę głosu wokalisty. Było to swoiste zadośćuczynienie po wykonaniu solowego Whataya Want From Me, którym publiczność nie była zbyt zachwycona.

…i podczas Love of My Life.

Queen to jednak przede wszystkim Brian May i Roger Taylor. Kluczowym fragmentem każdego koncertu jest Love Of My Life, który May wykonuje z publicznością (oraz Freddiem Mercurym, który „dołącza” pod koniec utworu), siedząc na ustawionym na szczycie sceny krzesełku i akompaniując sobie na gitarze akustycznej. Atmosfera robi się wtedy bardzo nastrojowa, zwłaszcza że widzowie włączają na ten czas latarki w swoich telefonach komórkowych (bo aparatów przecież wnosić nie można było), potęgując klimat wykonania Maya. Gitarzysta bardzo wzruszony tym gestem serdecznie podziękował i uznał, że był to najlepszy fragment podczas całej dotychczasowej trasy zespołu. Nie wiadomo, czy to zwykła kurtuazja, ale miło było usłyszeć coś takiego. May potrafi wykonać nie tylko nastrojowe ballady, ale również odpowiednio zaprząc swoją Red Special do szybszych zadań, jakie pojawiają się m.in. w Stone Cold Crazy czy Crazy Little Thing Called Love. Mimo 70 lat na karku gitarzysta potrafi biegać z jednego kąta sceny w drugi, ale również zaprezentować statyczne psychodeliczne solo połączone z autorskim utworem Last Horizon. Swoje pięć minut podczas koncertu miał również 68-letni Taylor, który najpierw sam, a później w duecie z drugim perkusistą, Tylerem Warrenem, przez kilka minut sprawdzał akustykę łódzkiej hali. Ponadto wcześniej obowiązkowo wykonał swój I’m In Love With My Car.

Setlista podczas każdej trasy Queen + Adam Lambert jest obszerna. Pojawiają się także żelazne klasyki – Radio Ga Ga oraz Bohemian Rhapsody z odtworzoną częścią środkową utworu. Najlepsze jednak muzycy zostawili na bis. Najpierw z publicznością wita się sam Mercury, który wciąga fanów w śpiewająco-pokrzykujący dialog, a następnie wybrzmiewają dwa nieśmiertelne utwory z News of the WorldWe Will Rock You (tym razem w pełnej wersji z pomocą klaszczącej i tupiącej publiki) oraz We Are the Champions (w obu Lambert występuje z koroną na głowie). Piękne chwile w postaci dwugodzinnego koncertu „Królowej” kończą się przy puszczonym z taśmy przearanżowanym przez zespół hymnie brytyjskim – God Save the Queen.

W przeciągu pięciu lat był to już czwarty koncert legendarnego zespołu w naszym kraju. Mam nadzieję, że nie ostatni.

 

Znalezione w sieci:

https://www.youtube.com/watch?v=jW8o9jmExd0

Queen – We Will Rock You (intro) + Hammer to Fall (Live Łódź 2017)

https://www.youtube.com/watch?v=fehexzU8lEo

Queen – Love of My Life (Live Łódź 2017)

https://www.youtube.com/watch?v=1qtLtX7mWtw

Queen – We Are the Champions (Live Łódź 2017)

 

© 2015 Frontier Theme