GRETA VAN FLEET – From the Fires (2017)

From the Fires

Wiele „nowoczesnych” zespołów próbowało zaistnieć w uszach miłośników muzyki z lat 70., serwując bardzo udane retro-rockowe kompozycje. Do takich kapel, jak m.in. Scorpion Child, Royal Blood czy Blues Pills, dołączył niedawno Greta Van Fleet. Przesłuchując ich drugie wydawnictwo – From the Fires, chociaż wciąż nie jest to pełnowymiarowy album, można odnieść wrażenie, że właśnie tak brzmiałaby grupa złożona z wnuków muzyków legendarnego Led Zeppelin.  

Greta Van Fleet to amerykański zespół, który tworzą trzej bracia (wokalista Josh, jego bliźniak, gitarzysta Jake i basista oraz klawiszowiec Sam Kiszka), a także ich kumpel z dzieciństwa – grający na perkusji Daniel Wagner. Oprócz dobrego gustu muzycznego, chłopaki mają mnóstwo energii i chęci do muzykowania, co wynika ze wspólnego spędzania wolnego czasu. Mimo iż nie brali oni nigdy żadnych lekcji gry na instrumentach, wystarczyło to do zyskania popularności w Stanach Zjednoczonych i zdobycia kilku muzycznych nagród. Nazwa zespołu wzięła się zaś od imienia i nazwiska mieszkanki Frankenmuth w stanie Michigan, skąd pochodzą muzycy, która okazjonalnie grała na dulcimerze – Gretny Van Fleet (dla łatwiejszej wymowy w nazwie nie pojawia się literka „n”).

A co z muzyką? Nawiązania do Led Zeppelin wydają się oczywiste. Wystarczy posłuchać Safari Song czy Highway Tune, gdzie patenty wykorzystywane przez słynny brytyjski zespół słychać na każdym kroku. Page’owe riffy, bonhamowy sposób nabijania rytmu na perkusji, plantowy zaśpiew, ale również psychodeliczne klawisze w Flower Power. Zresztą na koncertach Grety Van Fleet można usłyszeć kilka coverów Led Zeppelin. Chłopaki mają jednak dopiero po 20 lat, więc jest nadzieja, że znajdą jeszcze swój unikalny styl. Recenzenci są podzieleni – zarzucają zespołowi jawny plagiat, ale słychać, że klimat zeppelinowy im służy i czerpią z niego niesamowitą radość. Na From the Fires Greta Van Fleet prezentuje jednak jeszcze nieco odmienny Talk on the Street oraz dwa covery – A Change Is Gonna Come z repertuaru Sama Cooke’a i Meet on the Ledge Fairport Convention, które wypadły znakomicie. Słychać, że młodzi muzycy inspirują się także graniem soulowym i folkowym, który można uprawiać siedząc wspólnie przy ognisku, do czego nawiązuje okładka EP-ki.

Kolejnym krokiem w karierze Grety Van Fleet będzie wiosenna trasa koncertowa po Europie (wszystkie bilety wyprzedane!) oraz nagranie pełnowymiarowego albumu. Jeżeli wykorzystają swoje pięć minut, mogą zajść bardzo daleko. W przeciwnym wypadku zostaną kolejnym zespołem określanym jako „nowa nadzieja rocka”, który zginie wśród setek innych, grających w podobnym stylu. Ja osobiście trzymam kciuki i czekam na rozwój wypadków.

 

Na zachętę:

Greta Van Fleet – Safari Song (Live 2017)

 

  1. Safari Song (3:54)
  2. Edge of Darkness (4:28)
  3. Flower Power (5:12)
  4. A Change Is Gonna Come (3:17)
  5. Highway Tune (3:00)
  6. Meet on the Ledge (3:49)
  7. Talk on the Street (4:08)
  8. Black Smoke Rising (4:19)

 

Joshua Kiszka – wokal

Jacob Kiszka – gitary

Samuel Kiszka – bas, instrumenty klawiszowe

Daniel Wagner – instrumenty perkusyjne

 

© 2015 Frontier Theme